By | 8 listopada 2019
Wdzięczność

Czy warto być wdzięcznym?

Bądź wdzięczny a będzie Ci dane. Taki przekaz coraz częściej atakuje nas zewsząd. Jak nie umiesz to prowadź dziennik wdzięczności. Bo jak nie to bój się Boga, wszechświat odpłaci Ci pięknym za nadobne. I tym sposobem zatoczyliśmy niejako koło – od srogiego starotestamentowego Jahwe do nowego niby dającego to co tylko nam się zamarzy( “jeśli wystarczająco mocno czegoś chcesz cały wszechświat Ci sprzyja”) uniwersum. Ale jednak rządzącego się swoimi prawami, których nie daj Boże złamać. Czy przypadkiem rozwojowo nie wpadliśmy z deszczu pod rynnę? 

Znowu kombinujemy, czasami jak koń pod górę, jak tu nie narazić się prawu przyciąganiu. Mogę nawet przestać chcieć. Proszę bardzo! Byle bym tylko dostał to co chcę! I tak chodzimy i pytamy wszystkich dostępnych guru – jak przestać chcieć?

Zakrawa to na absurd. Mylimy skutek z przyczyną. 

To samo dotyczy kwestii wdzięczności.Jeśli będziemy faktycznie wdzięczni, a przestaniemy traktować wdzięczność jako monetę przetargową to faktycznie coś tam może nam (od wszechświata) skapnie. 

Jednak dzisiaj wpis nie o tym, jak coś od kogoś wyszarpać. Tylko o tym, że faktycznie mamy za co być wdzięczni. Po prostu tego nie dostrzegamy. Gra toczy się o nasze samopoczucie tu i teraz. Nie o coś co być może “przyciągniemy” pełną wdzięczności postawą. 

Dlaczego tak trudno być wdzięcznym?

Wdzięczność odnosi się do tego co posiadamy. W przeciwieństwie do zorientowanych na przyszłość pragnień, wzbudzanych przez zwierzęcą część naszej natury, a konkretnie przez dopaminę – neuroprzekaźnik odpowiedzialny za motywację do działania. Gdyby nasz odległy, zamieszkujący sawannę przodek poświęcił życie na trwanie w nirwanie za długo by nie pożył. Znaczna część prehistorycznej uwagi człowieka  musiała być skoncentrowana na jak najlepszym skanowaniu otoczenia, w celu znalezienia jak największych ilości zasobów.

Ale te czasy już minęły. Już nie grozi nam śmierć głodowa ( w większości szerokości geograficznych), ani żaden dziki zwierz na nas nie czyha. Zdobycze technologiczne pozwoliły człowiekowi przestać bać się o swoje życie. Jednak paradoksalnie boimy się coraz więcej. Stare strachy zastąpiły nowe. Już nie straszny nam dziki zwierz a to, że ilość like`ów spada, samochód jest nie tak szybki jak ten sąsiada, a nowe seriale nie wystarczająco ekscytujące. 

W którymś momencie warto powiedzieć sobie stop. Bardzo często chcemy coś tylko dlatego, że mają to inni. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie rozpaczał dlatego, że nie potrafi latać. A wyobraźmy sobie taką oto hipotetyczną sytuację: wszyscy naokoło posiedli tę magiczną umiejętność tylko Ty jeden nie. Powód do rozpaczy gotowy. Inny przykład. Powiedzmy, że jesteś studentem, masz lat 22, mieszkasz w akademiku a szczyt kulinarnego szaleństwa na jaki możesz sobie pozwolić to makaron z sosem bolognese. I wszystko jest w porządku, większość Twoich znajomych jedzie na tym samym wózku. Sprawa się komplikuje gdy status materialny znajomych się zmienia a Twój nie. Sytuacja identyczna, makaron identyczny a jakoś tak smutniej. To w ogóle nie ważne, że masz co jeść, i gdzie mieszkasz. Ważne, że inni mają lepiej. I owszem możemy non-stop porównywać się z innym, i szukać sposobów jak im dorównać, albo możemy ułatwić sobie życie i (trochę wbrew biologicznej potrzebie ciągłego pragnienia) przekierować uwagę na to co (dobrego) jest nam dostępne już tu i teraz.

Bibliografia:

1.Daniel Z. Liberman, Michael E, Long, Mózg chce więcej. Dopamina, naturalny dopalacz. Łódź 2019.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *