Czy jest na to sposób zapytacie? Generalnie raczej niestety nie. A na pewno nie MAGICZNY. Za to kilka pomocnych technik się znajdzie 🙂 Oto i one:
1.Technika STOP
Moim zdaniem najprostsza i – może z tego właśnie powodu – niewystarczająco doceniana. A polegająca na niczym innym jak na zatrzymaniu uświadomieniu sobie, co się właśnie dzieje. Przy jej stosowaniu naszym celem nie jest zmuszenie, czy zmotywowanie się do zrobienia (albo nie zrobienia) danej rzeczy, a jedynie zobaczenie JAK SIĘ RZECZY MAJĄ.
Przykładowo: Sięgam po kolejnego batonika. I tutaj właśnie powinniśmy po prostu to zauważyć, zdać sobie sprawę z tego co właśnie robimy. Może nam się wydawać, że przecież jesteśmy świadomi tego, co robimy. Ale warto sprawdzić, czy na pewno? Wraz ze świadomością tego, co robimy warto też uświadomić sobie konsekwencje, czyli stanąć w tak zwanej prawdzie: “sięgam po batonika, więc jak go zjem to faktycznie przez chwilę poczuję się lepiej ale długoterminowo będę mniej zdrowy”. Prawda ma to do siebie, że lubi uwierać 🙂
2. Zjedz tę żabę
Technika opisane w światowym bestsellerze pod tym samym tytułem. I właściwie już sama jej nazwa mówi wszystko: czy jeśli masz do czynienia z nieprzyjemną żabą (raczej ropuchą niż milutką żabką) to najlepszym sposobem na odzyskanie spokoju ducha nie byłoby jak najszybsze pozbycie się jej? No raczej by było. To dlaczego tego nie zrobić! Dlaczego z rana/ z początkiem miesiąca/ czy najszybciej jak się da nie zjeść tych wszystkich nieprzyjemnych żab skaczących po biurku? Na raz i po sprawie! Oczywiście, że kolejnego dnia pojawią się kolejne, z żabami niestety nie da się rozprawić raz na zawsze… warto mieć tego świadomość i nie wkurzać się niepotrzebnie, gdy znowu się pokażą 🙂
3. Wyznacz sobie nagrodę
Niby można powiedzieć, że brzmi to głupio i nieco dziecinnie. Ale według mnie działa 🙂 Gdy nie chce ci się iść na trening obiecaj sobie, że po treningu pójdziesz do sauny/zjesz coś dobrego/zrobisz coś, co sprawia ci przyjemność.
4. Przypomnij sobie, jak czułeś się, gdy udało się ci się zrobić to czego tak ci się nie chciało
I tyle. Po prostu sobie przypomnij. Być może znowu będziesz chciał to poczuć 🙂
5. Miej zapasie plan alternatywny
Często gdy nie jesteśmy wykonać w 100 procentach tego, co sobie zaplanowaliśmy – w myśl zasady wszystko albo nic – nie robimy nic. Warto być świadomym tego mechanizmu i zawczasu mieć przygotowany konkretny plan awaryjny. Przykładowo: gdy nie będę w stanie pobiegać godzinę, pobiegam pół albo nawet 15 minut – tym razem w myśl zasady: lepszy rydz niż nic albo lepszy trening zrobiony od niezrobionego.
A jeśli chcemy przyjrzeć się sprawie na nieco głębszym psychologicznym poziomie to warto:
Zmierzyć się z ambiwalencją
Swoją droga jest to jedno z poważniejszy wyzwań rozwojowych przed jakim stoi każde dziecko. I jeśli uda się jakoś tę ambiwalencję raz, że uznać, dwa – przepracować, to jest co świętować bo ogromny krok rozwojowy. Niestety zmagać się z nią musimy do końca życia i przepracowywać często a piać od nowa. Ale o co właściwie chodzi? Otóż oto, że każda rzecz na tym świecie ma swoje plusy i minusy, cytując klasyka:
“wszystko ma swoje priorytety, niestety
wszystko ma swoje wady, zalety”
Niby prawda to jedna z bardziej oczywistych, ale często udajemy, że jednak nie. I potem się szarpiemy od jednego bieguna: siłownia ma tylko dobre strony (jestem zdrowszy, lepiej wyglądam) do drugiego (po kiego grzyba mam się tak męczyć!). I dopóki nie zintegrujemy w sobie tych dwóch biegunów to istnieje duża szansa, że będziemy przeżywać ciągle od nowa męki związane z tytułowym: bardzo bym chciał, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce… czyli tak naprawdę: bardzo bym chciał, żeby rzeczy miały tylko dobre strony!
Bibliografia:
- Brian Tracy, Zjedz tę żabę
- Paktofonika, Priorytety

