“Per aspera ad astra”, czyli o cierpieniu w psychoterapii
Co jest do przecierpienia?
W psychoterapii często przy określaniu jej celów mówi się o konieczności „przecierpienia” czegoś. Jest to pewnie bardziej domena terapii zorientowanych psychoanalitycznie czy egzystencjalnie, ale w każdej terapii ten element nieodzownie musi prędzej czy później „wypłynąć”.
Irvin Yalom, twórca terapii egzystencjalnej, wymienił 𝟒 𝐩𝐨𝐝𝐬𝐭𝐚𝐰𝐨𝐰𝐞 𝐟𝐚𝐤𝐭𝐲 dotyczące ludzkiego życia, które są także podstawowymi przyczynami ludzkiego cierpienia. Należą do nich:
- brak jasno ustalonego celu życia,
- fakt bycia odrębnym od innych
- fakt bycia odpowiedzialnym
- oraz to, że każdy musi zmagać się z perspektywą śmierci własnej oraz bliskich.
Znowu według Roger`a Money-Kyrle`a, brytyjskiego psychoanalityka, to z czym musimy się zmierzyć to:
- „uznanie piersi za obiekt w najwyższym stopniu dobry”,
- „uznanie stosunku rodziców za akt w najwyższym stopniu kreatywny”,
- „uznanie nieuchronności upływu czasu, a ostatecznie śmierci”. (Money -Kyrle,1971)
Szersza interpretacja powyższych stwierdzeń nie mieści się w ramach tego krótkiego artykułu. Ale w telegraficznym skrócie: bolesne prawdy, które wypływają z powyższych stwierdzeń to takie, że:
- źródło dobra znajduje się poza niemowlęciem (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐢𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐣, 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐦𝐢𝐞𝐜́ 𝐦𝐚𝐭𝐤𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐨ł𝐚𝐧𝐢𝐞),
- drugie zdanie dotyka kwestii wykluczenia (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐲𝐜́ 𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐰𝐲𝐤𝐥𝐮𝐜𝐳𝐨𝐧𝐲𝐦),
- trzecie tego, że wszystko się kiedyś kończy (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐳̇𝐞𝐛𝐲 𝐭𝐫𝐰𝐚ł𝐨 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞).
Co to tak naprawdę znaczy „przecierpieć”?
Ile minut dziennie mam poświęcać na to przecierpienie i ile to ostatecznie czasu mi zajmie? Chcielibyśmy otrzymać plan podobny do tego, który dostajemy od trenera personalnego: 𝟑 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐞 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨 𝐩𝐢𝐞̨𝐜́ 𝐩𝐨𝐰𝐭𝐨́𝐫𝐳𝐞𝐧́, 𝐰𝐲𝐤𝐨𝐧𝐲𝐰𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐩𝐨́ł 𝐫𝐨𝐤𝐮, 𝐢 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐧𝐢𝐤𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐚𝐤 𝐫𝐞̨𝐤𝐚̨ 𝐨𝐝𝐣𝐚̨ł
Tylko że każdy, kto doświadczył procesu terapeutycznego wie, że to tak przeważnie nie działa![]()
No ale skoro nie tak, to jak? W chrześcijaństwie podobny dylemat (czyli ten związany z tym, dlaczego tak bardzo się staram, a ciągle nie widzę efektów) rozwiązany jest poniekąd za pomocą pojęcia łaski. I jakby chcieć stworzyć jakieś analogiczne pojęcie w odniesieniu do psychoterapii analitycznej, to może można by powiedzieć o „wyrokach” nieświadomości. Czyli mówiąc najprościej: zarówno pacjenci, jak i terapeuci mogą stawać na głowie, ale jeśli jakiś proces nieświadomy będzie uniemożliwiał zaistnienie zmiany, to i tak nic z tego nie będzie. Brzmi to trochę pesymistycznie, trochę urealniająco. A trochę tak, że wymaga przecierpienia…
Ponadto pozostaje rozróżnienie między cierpieć a „przecierpieć”. Wszyscy znamy ludzi, dla których celem życia jest umartwianie się (i w większości przypadków) nie nazwalibyśmy tych ludzi najbardziej zdrowymi. Więc jak ostatecznie: cierpieć czy nie? Zdaje się, że jednak cierpieć – tylko we właściwy sposób.
Jeśli cierpienia unikamy jak ognia i wiedziemy życie przysłowiowych Piotrusiów Panów,czy innych lekkoduchów
to może warto zajrzeć w oczy ciemniejszej stronie życia. Ale znów, jeśli – jak przysłowiowa matka Polka – naszym drugim imieniem jest poświęcanie się dla innych, to może warto zobaczyć, co nam to poświęcenie tak naprawdę daje i przed czym gorszym nas tak naprawdę chroni. Bo pamiętamy, że masochizm to jeden z mechanizmów obronnych. Warto mieć to na uwadze, gdy ze sztandarem naczelnego cierpiętnika ruszymy w świat
Dla takiej osoby być może właśnie cieszenie się życiem i czerpanie z niego przyjemności będzie wyzwaniem paradoksalnie o niebo większym niż ciągle umartwianie się i cierpienie za miliony.
Kolejny aspekt jakoś związany z cierpieniem to ciśnięcie siebie do granic możliwości w imię podniesienia poczucia własnej wartości – czy to w oczach innych, czy swoich własnych
I pewnie nie ma nic złego w dążeniu do osiągnięcia dobrych wyników: zawodowych, dietetycznych czy sportowych
Ale warto przyjrzeć się temu, co nas do tego pcha. I tak jak w przypadku osobowości masochistycznej 𝐛𝐲𝐜𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐝𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐨𝐧𝐲𝐦 być może chroni taką osobę przed poczuciem, że i ona czasem chciałaby udręczyć kogoś, a poza tym jest to jakiś sposób na bycie moralnie lepszym od innych. Tak w przypadku osoby 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞-𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞-𝐜𝐢𝐬𝐧𝐚̨𝐜𝐞𝐣 będzie to być może ucieczka przed czuciem się małym i bezwartościowym.
Tak więc: cierpmy, ale z głową!
Bibliografia:
1. Money-Kyrle, R. (1956). Normal countertransference and some of its deviations. International Journal of Psychoanalysis, 49, 691-698. Przedruk w: (1978). The Collected Papers of Roger Money-Kyry (s.442-449). Perthshire: Cluine Press, za: Steiner John (2017). Psychiczny Azyl. Gdańsk: Wydawnictwo Imago
2. Yalom, D., I. (2008). Psychoterapia Egzystencjalna. Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia

