By | 5 lutego 2026
Psychoterapia, mechanizmy obronne, idealizacja, cierpienie

Co jest do przecierpienia?

W psychoterapii często przy określaniu jej celów mówi się o konieczności „przecierpienia” czegoś. Jest to pewnie bardziej domena terapii zorientowanych psychoanalitycznie czy egzystencjalnie, ale w każdej terapii ten element nieodzownie musi prędzej czy później „wypłynąć”.

Irvin Yalom, twórca terapii egzystencjalnej, wymienił 4 podstawowe fakty dotyczące ludzkiego życia, które są także podstawowymi przyczynami ludzkiego cierpienia. Należą do nich:

  • brak jasno ustalonego celu życia,
  • fakt bycia odrębnym od innych,
  • fakt bycia odpowiedzialnym,
  • oraz to, że każdy musi zmagać się z perspektywą śmierci własnej oraz bliskich.

Znowu według Roger`a Money-Kyrle`a, brytyjskiego psychoanalityka, to z czym musimy się zmierzyć to:

  • „uznanie piersi za obiekt w najwyższym stopniu dobry”,
  • „uznanie stosunku rodziców za akt w najwyższym stopniu kreatywny”,
  • „uznanie nieuchronności upływu czasu, a ostatecznie śmierci”. (Money -Kyrle,1971)

Szersza interpretacja powyższych stwierdzeń nie mieści się w ramach tego krótkiego artykułu. Ale w telegraficznym skrócie: bolesne prawdy, które wypływają z powyższych stwierdzeń to takie, że:

  • źródło dobra znajduje się poza niemowlęciem (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐢𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐣, 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐦𝐢𝐞𝐜́ 𝐦𝐚𝐭𝐤𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐨ł𝐚𝐧𝐢𝐞),
  • drugie zdanie dotyka kwestii wykluczenia (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐲𝐜́ 𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐰𝐲𝐤𝐥𝐮𝐜𝐳𝐨𝐧𝐲𝐦),
  • trzecie tego, że wszystko się kiedyś kończy (𝐚 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨𝐛𝐲 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐳̇𝐞𝐛𝐲 𝐭𝐫𝐰𝐚ł𝐨 𝐰𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞).

Co to tak naprawdę znaczy „przecierpieć”?

Ile minut dziennie mam poświęcać na to przecierpienie i ile to ostatecznie czasu mi zajmie? Chcielibyśmy otrzymać plan podobny do tego, który dostajemy od trenera personalnego: 3 serie cierpienia dziennie po pięć powtórzeń wykonywane przez pól roku i cierpienie zniknie jak ręką odjął. Tylko że każdy, kto doświadczył procesu terapeutycznego wie, że to tak przeważnie nie działa.

No ale skoro nie tak, to jak? W chrześcijaństwie podobny dylemat (czyli ten związany z tym, dlaczego tak bardzo się staram, a ciągle nie widzę efektów) rozwiązany jest poniekąd za pomocą pojęcia łaski. I jakby chcieć stworzyć jakieś analogiczne pojęcie w odniesieniu do psychoterapii analitycznej, to może można by powiedzieć o „wyrokach” nieświadomości. Czyli mówiąc najprościej: zarówno pacjenci, jak i terapeuci mogą stawać na głowie, ale jeśli jakiś proces nieświadomy będzie uniemożliwiał zaistnienie zmiany, to i tak nic z tego nie będzie. Brzmi to trochę pesymistycznie, trochę urealniająco. A trochę tak, że wymaga przecierpienia…

Masochizm jako mechanizm obronny

Ponadto pozostaje rozróżnienie między cierpieć a „przecierpieć”. Wszyscy znamy ludzi, dla których celem życia jest umartwianie się (i w większości przypadków) nie nazwalibyśmy tych ludzi najbardziej zdrowymi. Więc jak ostatecznie: cierpieć czy nie? Zdaje się, że jednak cierpieć – tylko we właściwy sposób.

Jeśli cierpienia unikamy jak ognia i wiedziemy życie przysłowiowych Piotrusiów Panów,czy innych lekkoduchów to może warto zajrzeć w oczy ciemniejszej stronie życia. Ale znów, jeśli – jak przysłowiowa matka Polka – naszym drugim imieniem jest poświęcanie się dla innych, to może warto zobaczyć, co nam to poświęcenie tak naprawdę daje i przed czym gorszym nas tak naprawdę chroni. Bo pamiętamy, że masochizm to jeden z mechanizmów obronnych. Warto mieć to na uwadze, gdy ze sztandarem naczelnego cierpiętnika ruszymy w świat. Dla takiej osoby być może właśnie cieszenie się życiem i czerpanie z niego przyjemności będzie wyzwaniem paradoksalnie o niebo większym niż ciągle umartwianie się i cierpienie za miliony.

Dążenie do osiągnięć jako mechanizm obronny

Kolejny aspekt jakoś związany z cierpieniem to ciśnięcie siebie do granic możliwości w imię podniesienia poczucia własnej wartości – czy to w oczach innych, czy swoich własnych. I pewnie nie ma nic złego w dążeniu do osiągnięcia dobrych wyników: zawodowych, dietetycznych czy sportowych. Ale warto przyjrzeć się temu, co nas do tego pcha. I tak jak w przypadku osobowości masochistycznej bycie wiecznie udręczonym być może chroni taką osobę przed poczuciem, że i ona czasem chciałaby udręczyć kogoś, a poza tym jest to jakiś sposób na bycie moralnie lepszym od innych. Tak w przypadku osoby stale od siebie wymagającej będzie to być może ucieczka przed czuciem się małym i bezwartościowym.

Tak więc: cierpmy, ale z głową!

Bibliografia:

1. Money-Kyrle, R. (1956). Normal countertransference and some of its deviations. International Journal of Psychoanalysis, 49, 691-698. Przedruk w: (1978). The Collected Papers of Roger Money-Kyry (s.442-449). Perthshire: Cluine Press, za: Steiner John (2017). Psychiczny Azyl. Gdańsk: Wydawnictwo Imago

2. Yalom, D., I. (2008). Psychoterapia Egzystencjalna. Warszawa: Instytut Psychologii Z

Komentarze
Author: Witty Life

Jestem psychologiem oraz psychoterapeutą w trakcie procesu certyfikacji. Prowadzę konsultacje psychoterapeutyczne oraz terapię osób dorosłych. Pracuje w nurcie psychodynamicznym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *