By | 22 października 2019

Muszę być szczęśliwy

To pragnienie w przeciwieństwie do dwóch pozostałych (o naturze ego cz 1, o naturze ego cz.2) wydaje się łatwiejsze do zaspokojenia. 

Przede wszystkim do osiągnięcia celu nie potrzebujemy nikogo innego. Nauczeni doświadczeniem i nasyceni rozwojowymi treściami, w końcu stajemy  się w kwestii szczęścia samowystarczalni. Zatracamy się w pasjach, względnie w zmysłowych przyjemnościach. Chociaż lepiej w pasjach bo to jednak, jak wszyscy spece od rozwoju twierdzą, da nam najbardziej trwałą satysfakcję. 

Albo może inaczej, nawet już zostawmy te pasje. Przecież prawdziwie przebudzone osoby ostateczny spokój osiągnęły dopiero przez zjednoczenie z Bogiem, z Jaźnią. Oddam się całkowicie życiu duchowemu i wtedy spłynie na mnie nirvana, której tak pragnę.

Bo przecież o to w życiu chodzi, najważniejsze żebym to JA był szczęśliwy. Nie głodujące dziecko w Afryce ale właśnie JA. 

Ale niestety i to pragnienie, jak każde inne, jest w ostatecznym rachunku niezaspakajalne. 

Jak nie dać się obezwładnić dążeniu do szczęścia?

Spójrz na swoje życie z szerszej perspektywy. Odpowiedz na pytanie co by się stało gdyby już nigdy nie dane Ci było doświadczyć szczęścia? Czy wtedy Twoje życie stałoby się zupełnie bezwartościowe i pozbawione celu?

(…)współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu.

– Victor Frankl Człowiek w poszukiwaniu sensu

Zamiast wiecznie dążyć do czegoś czego nie masz, zwróć uwagę na to co już masz. Może otaczająca Cię rzeczywistość wcale nie jest taka “nieszcześliwa”. Poza tym skoro wszystkie nasze pragnienia i tak spełzną na panewce, rozsądniejszym wydaje się gonić za tym co jest względnie blisko. Przynajmniej za dużo się nie nabiegamy. Stara dobra Pollyanna i jej „zabawa w radość” czyli szukanie w każdej nawet negatywnej sytuacji jakiejś pozytywności przychodzi tutaj w sukurs:

Strasznie długa ta kolejka. Że też Ci wszyscy ludzie nie mają kiedy robić zakupów. Przecież JA się śpieszę. Ale zaraz, zaraz… mam właśnie doskonałą okazję, żeby poćwiczyć się w cierpliwości.

W praktykowaniu wdzięczności pomocne może być także zadanie sobie pytania: Dlaczego akurat JA muszę być szczęśliwy? Może dlatego, że jestem “dobrym” człowiekiem? Skoro tak dużo robię dla innych no to coś mi się od tego życia należy, no chociaż tyle żebym nie cierpiał. Ale czy świat tak właśnie działa, czy jest sprawiedliwy? Czy małe dzieci nie umierają z powodu nieuleczalnych chorób? Czy wypadki chodzą tylko po “złych” ludziach? Nie, świat nie jest sprawiedliwy. Nic nam nie jest odgórnie dane. W momencie uświadomienia sobie tej prawdy wdzięczność pojawi się jako coś najbardziej naturalnego. 

Bibliografia:

  1. Jiddu Krishnamurti, Uwagi o życiu, Wrocław 1992
  2. Victor Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu, Czarna Owca 2011.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *